Czy dziś można mówić o “wyprawach ekstremalnych”?

Wyprawy ekstremalne, jak sama nazwa wskazuje powinny zawierać w sobie przekraczanie granic, czy to fizycznych czy psychicznych. Wystawiać podróżnika na totalne trudności i nieprzewidywalne sytuacje. Czy jednak w dzisiejszym świecie możemy jeszcze mówić o czymś takim jak wyprawa ekstremalna?  Dysponujemy przecież niesamowitymi technologiami, prawie niezawodnym sprzętem oraz zaawansowaną logistyką. Wydaje się więc, że okiełznaliśmy to co sprawiało, że podróż mogła być ekstremalna, tylko czy aby na pewno?

Jestem często nazywany podróżnikiem ekstremalnym. Może dlatego, że mam już na swoim koncie kilkanaście wyjazdów, które można nazwać „ekstremalnymi”. Łatka ta brzmi dumnie więc nie będę z nią polemizował. Ale muszę powiedzieć, że nie jest to kryterium do którego dążyłem w swoich wyjazdach. To jest taki bonus do marzeń, które realizuję. A czemu je realizuje? Bo z natury nie widzę przeszkód;)

Ekstremum jako przekraczanie granic własnej wytrzymałości

Nigdy nie zależało mi na porównaniach ani zdaniu innych ludzi. Dlatego to ekstremum stawiam wewnątrz każdego z nas a nie w porównaniu do osiągnięć innych. Demokratyzuję przy okazji ten termin, i dzięki temu mogę śmiało twierdzić, że podróże ekstremalne nigdy się nie skończą. Dopóki istnieją w nas bariery do pokonania i granice do przejścia, dopóty ekstremalność w turystyce będzie mieć miejsce.

Sprawia to więc, że każdy może wybrać się na wyprawę ekstremalną

Oczywiście by to się stało należy pokonać kilka poziomów, by dojść do tego momentu. Ale jest to tylko kwestia psychiki, motywacji i samozaparcia, a nie zewnętrznego uwarunkowania. Nie przekonują mnie teksty: „tak bym nie mógł”. Póki tak myślisz, dopóty jest to dla Ciebie niedostępne.

Cieszę się więc, że mogłem opowiedzieć o tym czym są dla mnie podróże ekstremalne oraz o tym czy w dzisiejszym świecie nadal są możliwe. Jesteście ciekawi? Obejrzyjcie.

Leave a comment