Dlaczego fotografuję tym, czym fotografuję? Aparaty

Czym fotografuję - Olympus

Pamiętam dokładnie, kiedy zdecydowałem się przesiąść na bezlusterkowce. To było w Himalajach, na jakichś 6400 metrach.

Nie bój się, to nie będzie tekst o technicznych detalach. To będzie moja historia. Najważniejsza rzecz, którą staram się przekazać na warsztatach brzmi: “sprzęt nie jest najważniejszy”. Dobre zdjęcie to przede wszystkim umiejętności, pomysł, odrobina szczęścia, dobre planowanie i wytrwałość. Reszta, może 20 -30% sukcesu to odpowiedni aparat*. Czym jest odpowiedni aparat? Przede wszystkim taki, który masz przy sobie. Załóżmy, że możesz mieć w torbie wszystko. Jaki więc wybrać aparat? Taki, który najbardziej będzie odpowiadał twoim potrzebom. 

Mam dla Was dwie wiadomości – dobrą i złą. Dobra jest taka, że na rynku nie ma już tak naprawdę złych aparatów – cokolwiek wybierzecie, prawdopodobnie będzie oferowało możliwości i jakość obrazu lepszą, niż topowe modele na rynku 10 lat temu. Zła wiadomość – to wcale nie znaczy, że wybór jest prostszy, a ja mogę arbitralnie powiedzieć: oto najlepszy aparat na rynku.

Najlepszy aparat nie istnieje. Istnieje najlepszy dla moich potrzeb w danym momencie. Mało tego, tak naprawdę ważniejsze od “puszki” (czyli body) są “szkła” (czyli obiektywy). Mając do wydania np. 5 tysięcy złotych, lepiej kupić gorsze, używane body z jednym świetnym szkłem (albo dwoma używanymi), niż super body i tanie szkło. To temat na oddzielny artykuł, ale uwierzcie mi – o plastyce obrazu decyduje przede wszystkim obiektyw.

Czym robię zdjęcia: bezlusterkowce

Foto: Adam Brzoza

To powiedziawszy, chciałbym teraz powiedzieć, dlaczego fotografuję Olympusem z małą bądź co bądź matrycą, rezygnując z dobrodziejstw pełnej klatki (matrycy w przybliżeniu dwa razy większej).

Moje pierwsze trzy aparaty to Nikony (kolejno D70s, D90 i D7000). Nigdy się z nimi nie cackałem, więc i ich żywotność była ograniczona. Pewnego dnia tak dziwnie upuściłem D7000, że przestał współpracować z moim ulubionym szkłem 50mm 1.4 (współpracując bez zarzutu z pozostałymi kilkoma obiektywami w kolekcji).

Zamiast oddać body do naprawy, zdecydowałem się kupić wreszcie pełnoklatkowy model D610, który będzie obsługiwał mój ulubiony obiektyw (projektowany zresztą do pełnej klatki). Doszła do tego inwestycja w inne obiektywy dla pełnej klatki. Odkryłem dwie rzeczy – różnica w jakości obrazu była niewielka w warunkach, w których najczęściej fotografuję (czyli reportaż, w szczególności reportaż z  podróży). Zajmuję się jednak również fotografią ślubną – i tu rzeczywiście poczułem różnicę. Okazało się jednak, że nie tylko body jest większe i cięższe, ale co gorsza tyczy się to też obiektywów. Mało tego, system pełnoklatkowy jest bez porównania droższy, co jest logiczne, jako że jest pozycjonowany pod tzw. “profesjonalistów”.

Miałem więc trochę lepszy, znacznie cięższy i droższy sprzęt, z którym podróżowałem przez parę lat. System bezlusterkowy ustępował wtedy jeszcze wyraźnie lustrzankom, ale z biegiem czasu to się zmieniło – do tego stopnia że konserwatywni giganci – Canon i NIkon muszą dziś gonić konkurencję.

Jakim aparatem robić zdjęcia: Olympus

Im jestem starszy, tym bardziej zwracam uwagę na wagę sprzętu.

Złamałem kiedyś kręgosłup i lekarze niezbyt przychylnie patrzyli na noszenie ciężkich plecaków, ale co począć, gdy nie możesz bez tego żyć? W miarę czasu było mnie jednak stać na coraz lżejsze (czyli, niestety, coraz droższe) ciuszki, śpiwory, namioty, materace, kuchenki, itd. W pewnym momencie zorientowałem się, że coraz większy procent mojego bagażu, zarówno przestrzennie, jak i wagowo, zajmuje aparat i obiektywy. Miarka przebrała się właśnie w Himalajach, gdzie nie miałem już siły, by dźwigać samo body z jednym obiektywem na atak szczytowy. Inna sprawa, że nie udało nam się wejść na wierzchołek drugiej najwyższej niezdobytej góry świata, więc aparat i tak się nie przydał. Od tego momentu zacząłem coraz bardziej wgryzać się w temat bezlusterkowców.

Dlaczego więc wybrałem Olympusa, a nie np. pełnoklatkowego Sony czy Fuji? Nie zagłębiając się w szczegóły – z moich obliczeń wyszło, że to najlepszy system dla mnie. Przede wszystkim aparaty są małe – taka jest filozofia producenta. Mała matryca to mniejsze body, proste. To również większa możliwość stabilizacji, dzięki czemu łatwiej robić zdjęcia z ręki nawet gdy jest dość mało światła. Mała matryca to jednak m.in większa głębia ostrości, czyli coś, czego fotografowie bardzo nie lubią. Nie jest to jednak wielkim problemem w fotografii krajobrazowej ani reportażu.

15% kod rabatowy na wszystko w sklepie Olympusa: OLYRYBICKI

Jako, że jestem ambasadorem Olymusa, dysponuję pewnymi fantastycznymi przywilejami. Mogę m.in zaoferować wam zniżkę 15% na wszystko w oficjalnym sklepie. Wystarczywszy, że wpiszesz kod rabatowy: OLYRYBICKI przy finalizowaniu zakupu. Często są tam różne promocje, gdy da się kupić coś jeszcze taniej, a dodatkową zaletą jest przedłużona o pół roku gwarancja.

Tak, ten kod rabatowy jest afiliacyjny. Jednak zanim z niesmakiem przewrócisz oczami zobacz, że na naszej stronie nie ma reklam. ŻADNYCH. Współpracujemy z kilkoma markami i polecamy tu tylko to co ma super jakość i czego sami używamy.

Inna sprawa, że Olympus ma dziesiątki lat doświadczenia w produkcji fantastycznych szkieł, które są bardzo jasne (a więc z płytką głębią ostrości niwelującą znacznie problem rozmiaru matrycy) i bardzo małe (w porównaniu z konkurencją).

Inna sprawa, że Olympus ma dziesiątki lat doświadczenia w produkcji fantastycznych szkieł, które są bardzo jasne (a więc z płytką głębią ostrości niwelującą znacznie problem rozmiaru matrycy) i bardzo małe (w porównaniu z konkurencją). Zarówno szkła jak i korpusy których używam są pancerne: uszczelniane, odporne na warunki atmosferyczne i upadki. Jak dotąd udawało mi się mniej lub bardziej “zajechać” właściwie wszystkie body i obiektywy, ciekaw jestem ile zajmie mi to w przypadku Olympusa? Na razie zaliczyłem temperatury do -30, parę niegroźnych upadków, z czego raz na asfalt. Awarii brak. Last but not least, jest to najtańszy system na rynku. To ważne również dlatego, że mniej się stresuję w niebezpiecznych miejscach. Jeżeli mają mnie okraść, to wolę oddać sprzęt za dziesięć tysięcy niż za dwadzieścia 🙂

Dlaczego więc wybrałem Olympusa, a nie np. pełnoklatkowego Sony czy Fuji?

 Nie zagłębiając się w szczegóły – z moich obliczeń wyszło, że to najlepszy system dla mnie. Przede wszystkim aparaty są małe – taka jest filozofia producenta. Mała matryca to mniejsze body, proste. To również większa możliwość stabilizacji, dzięki czemu łatwiej robić zdjęcia z ręki nawet gdy jest dość mało światła. Mała matryca to jednak m.in większa głębia ostrości, czyli coś, czego fotografowie bardzo nie lubią. Nie jest to jednak wielkim problemem w fotografii krajobrazowej ani reportażu.

Inna sprawa, że Olympus ma dziesiątki lat doświadczenia w produkcji fantastycznych szkieł, które są bardzo jasne (a więc z płytką głębią ostrości niwelującą znacznie problem rozmiaru matrycy) i bardzo małe (w porównaniu z konkurencją). Zarówno szkła jak i korpusy których używam są pancerne: uszczelniane, odporne na warunki atmosferyczne i upadki. Jak dotąd udawało mi się mniej lub bardziej “zajechać” właściwie wszystkie body i obiektywy, ciekaw jestem ile zajmie mi to w przypadku Olympusa? Na razie zaliczyłem temperatury do -30, parę niegroźnych upadków, z czego raz na asfalt. Awarii brak. Last but not least, jest to najtańszy system na rynku. To ważne również dlatego, że mniej się stresuję w niebezpiecznych miejscach. Jeżeli mają mnie okraść, to wolę oddać sprzęt za dziesięć tysięcy niż za dwadzieścia 🙂

Jakim aparatem robić zdjęcia: Olympus

Czy uważam, że to najlepszy system na świecie i wszyscy, którzy fotografują innymi aparatami powinni przesiąść się na Olka?

Absolutnie nie! Powtarzam – to najlepszy wybór dla mnie w tym momencie rozwoju. Mojego i rynku fotograficznego. Jeżeli czegoś jestem pewien, to tego, że rynek lustrzanek będzie się kurczył. Bezlusterkowce górują nad nimi zdecydowanie i moim zdaniem kwestią czasu jest, aż lustra odejdą do lamusa (ale nie nastąpi to prędko).

No dobrze, więc czym fotografuję? Główne body to OMD M1 Mark III. Najczęściej używane obiektywy to 40-150**mm 2.8, 25mm 1.2 i 9-18mm 4-5.6. Ten ostatni nie jest z serii pro, a więc jest znacznie mniejszy i tańszy, czyli w sam raz na długa wyprawę, na której liczy się każdy gram. Gdy mam trochę więcej miejsca i możliwości, biorę bardziej pro szeroki kąt – 7-14mm 2.8. Dajcie znać, jakie aparaty są najlepsze dla Was? 

*Oczywiście trochę inne proporcje występują gdy robicie sesję komercyjną np. dla Vouge’a

**By uzyskać ekwiwalent dla pełnej klatki (Full Frame – FF) mnożymy ogniskową x2, tak więc np. obiektyw 40-150mm będzie odpowiadał 80-300mm dla FF. Taki obiektyw to już prawdziwe, ciężkie  bydle.

KURS

Oczywiście temat potraktowałem tu skrótowo i pobieżnie, a rozwijam go szerzej na warsztatach, które odbędą się “w realu”, jak tylko będzie można się spotykać w gronie ośmiu osób 🙂 Jeżeli pragniesz więcej wiedzy, daj znać, może zmotywuje mnie to do jakiegoś kursu online 🙂 Zainteresowanie warsztatami możesz wyrazić zapisując się wstępnie TU.

Oczywiście na kursie poświęcam sporo czasu sprawom technicznym, ale większość to inspiracje, omawianie konkretnych zdjęć, pokazywanie sposobów obróbki, logistyka wyjazdów fotograficznych, “myślenie fotograficzne”, nauka od mistrzów, itd. Bo – pamiętajcie – sprzęt nie jest najważniejszy!

A jak już sobie porozmawialiśmy o sprzęcie to może teraz chcesz posłuchać o tym jak robić dobre zdjęcia w podróży?

Leave a comment